W ferworze świątecznych przygotowań zamarzyły mi się gładkie firanki do pokoju dziennego, ewentualnie z jakimś niewielkim szlaczkiem na dole. No i jeszcze jedno, nie mogły być zbyt gęste. To co jest obecnie dostępne w sprzedaży, to najczęściej woale i organza, te pierwsze do rzadkich nie należą. Po dość długich poszukiwaniach udało mi się w końcu kupić gładką dzianą firankę. Taką w krateczkę, jakie kiedyś były dość powszechne wzorzyste. Trzeba było tylko znaleźć delikatną gipiurę i to też się udało. Dzisiaj zabrałam się do szycia i oto są, wiszą w oknach i cieszą moje oczy. Teraz można już skoncentrować się na kulinariach i robótek ręcznych przed świętami już raczej nie będzie.
