Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 stycznia 2016

W kolorach noworocznej jutrzenki

Od dłuższego czasu w pudełeczku leżała bransoletka, której do szczęścia brakowało jedynie wszycia koralików. Przyznać trzeba, że nie mam wielkiego doświadczenia w tym temacie, więc zabierałam się do tego niemrawo. Mam w domu co najmniej kilka rozpoczętych przedsięwzięć robótkowych, takich mniejszych i większych prac , i frywolitkowych, i na drutach, i hafciarskich, i koronką klockową, ale nie jestem naiwna i nie obiecuję sobie, że teraz oto po kolei wszystkie skończę, niemniej jednak chciałabym sukcesywnie ograniczyć ich liczbę.
Zaczęłam od tej oto frywolitkowej bransoletki, bo do jej skończenia tak naprawdę potrzeba było niewiele czasu i oto jest. Kiedyś ten wzór pokazała mi Iza Gębarowska i myślę, że popełnię jeszcze coś tym wzorem. Praca została wykonana z nitki Lisbeth 20 w kolorze nr 137. Może teraz pora na jakieś niewielkie kolczyki?

Wszystkim czytelnikom życzę wspaniałych 366 dni w tym nowym 2016 roku, aby przyniósł Wam dużo zdrowia, kreatywnych pomysłów oraz dobrej organizacji czasu, bo z tym ostatnim to często bywa najgorzej. Wszystkiego dobrego i pogody, co to pomaga "ładować akumulatory" bo wtedy chce się tworzyć.

niedziela, 27 lipca 2014

Turkusowy komplecik

Kolczyki pojawiły się już w jednym z poprzednich postów. Ale postanowiłam zrobić jeszcze bransoletkę i wisiorek. Ani jedno, ani drugie w tej postaci nie występuje we wzorze Coriny Meyfeldt. Ten wzór jednak bardzo działa na wyobraźnię i będzie się pojawiał u różnych osób w wielu odmianach i wydaniach. Zamarzył mi się bardziej turkusowy komplecik z nitki w jednym kolorze z żółtymi koralikami, ale duży koralik przeciął nitkę. Jeszcze nie wiem, co z tym fantem zrobię. Może będzie następna próba. Do tej pory jakoś niespecjalnie chciałam robić biżuterię frywolitkową. Wolałam duże prace. Ale chyba się przekonam. Chodzi mi po głowie pomysł na torebkę. Nie mam jednak nitek w wymarzonym kolorze, a zaprzyjaźniony sklepik będzie je sprowadzał dopiero jesienią... Ale biorąc pod uwagę, że owe wymarzone kolory są właśnie jesienne, to będzie w sam raz. Nie ma co się spieszyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość pozaczynanych prac. Trzeba teraz choć trochę pokończyć. Życzę Wszystkim miłej niedzieli.

czwartek, 17 lipca 2014

W kolorach morskich fal

Miesiąc temu skusiłam się na wzór Coiny Meyfeldt, ale jakoś czas nie pozwalał przygotować czółenko i usiąść spokojnie nad nowym projektem. Szczęśliwie udało mi się go znaleźć w ostatni poniedziałek. Już od dobrych dwóch miesięcy projekt Coriny króluje na jednej z grup frywolitkowych. Oryginalna nazwa fale w polskim wydaniu została przerobiona na wachlarze, ale jak zwał tak zwał, projekt jest niezwykłej urody i pewnie nadal wiele osób będzie po niego sięgać. Dotyczy to również mnie. Już kombinuję różne rozwiązania kolorystyczne, ale do tych kolczyków dorobię jeszcze bransoletkę i wisiorek.

Może trudno będzie Wam uwierzyć, ale to pierwsze kolczyki wykonane przeze mnie techniką frywolitki. Zazwyczaj startuję do większych prac. Poniedziałek okazał się bardzo pracowitym dniem, gdyż zaowocował również skończeniem renulkowej serwetki, którą w fazie roboczej pokazywałam w poprzednich postach. Nie jest jednak jeszcze przygotowana do pokazania. Ale nastąpi to już wkrótce ...

poniedziałek, 7 lipca 2014

Pod urokiem kolorowych szkiełek

Znów powinnam napisać o podróżach z pasją, o odkrywaniu spotkań hobbystycznych i warsztatach w których wzięłam udział, ale dzisiaj mam czas jedynie na kilka zdań, a nie chciałam tego posta odkładać.

Jeszcze nie tak dawno wcale nie myślałam o robieniu biżuterii z koralików, ale zapisałam się na warsztaty sutaszu i na jeszcze jedne, które z przyczyn losowych nie odbyły się. W zamian za nie zapisałam się na trzygodzinny kurs podstaw haftu koralikowego. Jak się okazuje 180 minut wystarcza na zrobienie takiego oto wisiorka i to przez osobę początkującą. 

I tak ja kursantka z łapanki poczułam, że ten warsztat to wspaniałe uzupełnienie nauki sutaszu. Jeżeli tylko czas pozwoli, nie rzucę tego w kąt, tylko będę tworzyć coś być może eklektycznego, co połączy różne moje pasje. Pole do popisu jest przecież bardzo szerokie.