piątek, 2 maja 2014

Koszyczek dla dzieciątka

Narzekającym na pogodę w długi majowy weekend pozwolę sobie przypomnieć, że rok temu było zdecydowanie gorzej. Wszystkie te dni były, przynajmniej na południu Polski, deszczowe i zimne. Ale rok temu w przeciwieństwie do ostatnich dni miałam czas, aby trochę porobić czółenkiem przy cieplutkim piecu, a w jeden z deszczowych dni majowych wybrałam się do ogródka, gdzie korzystając z wilgoci padającego deszczu miałam idealne warunki na dokończenie "koszyczka dla dzieciątka", czyli dla mającej się lada dzień urodzić Córekczki mojej Chrześnicy. Koszyk ów był całkowicie mojego pomysłu, a właściwie pomysł rodził się razem z koszykiem. Może ktoś powie co robi koszyk na blogu z nitkami w nazwie, ale jak się przyjrzycie, to dostrzeżecie starożytny sznurek bieliźniany do owego koszyka wpleciony.
Koszyk, zwłaszcza w swoich początkach powstawał na kuchennym stole i nie umknął uwadze mojej ciekawskiej Kocicy, która wsadzona do środka siedziała osowiała, bo nie bardzo miała pomysł, jak by tu między wiklinowymi prętami dać dyla. Później, gdy już koszyk był gotowy i stał w kącie, to zdarzało jej się do niego włazić i w nim spać.

W trakcie robienia koszyka przypomniało mi się, że pierwszy wózek dla lalek, który dostałam jako dziecko, był właśnie wiklinowy na drewnianych kółeczkach, ale teraz to już chyba takich nie ma...

Nie wiem, czy ktoś z Was pamięta, że jeszcze trzydzieści lat temu modne wózki dla niemowląt miały wiklinowe gondole, ta moda już jednak nie wróci z uwagi na obecny wymóg wielofunkcyjności wózka.

Na szczęście moda na wiklinę nigdy nie przeminęła, a teraz nawet wraca i można różne ciekawe przedmioty kupić, a jak widać na załączonym obrazku, nawet zrobić samodzielnie.

Początek maja ubiegłego roku szybko minął i na świecie pojawiła się właścicielka owego koszyka. A i może tego lata da się w nim posadzić razem z zabawkami, które będzie mogła spokojnie na trawkę wyrzucać.

Nie wiem, czy będzie się chciała kiedyś nauczyć ode mnie robić koszyki, ale może szyć, haftować i robić koronki to tak. Taką przynajmniej mam nadzieję. Na razie od czasu do czasu mam lekcje z jej Mamą.

10 komentarzy:

  1. taaaaak na pemno malutkiej było świetnie w tym koszyku :) Jolka

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny i śliczny koszyk. Dołączenie sznurka dodało mu uroku. Sądzę, że moda na naturalność powraca, więc ten koszyk jak najbardziej się wpisuje. A wózek dla lalek wiklinowy sądzę że też byłby super. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję. Niestety moje umiejętności nie pozwalają na zrobienie wózka dla lalek, a przynajmniej tak mi się na dzień dzisiejszy wydaje. Chociaż wózek dla lalek na pewno byłby mniejszy niż ten kosz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka kicia fajna :) No, że koszyki jeszcze robisz to nie wiedziałam. Super! Jak byłam mała to w podobnym w aucie jeździłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama mojej Modelki też miała takie auto, ale Wy w podobnym wieku jesteście i wtedy do był szczyt mody w kategorii pojazdy wczesnoniemowlęce :)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. MAGDA: Jak tak patrzę jak słodko owa właścicielka wyglądała w tym ślicznym koszyczku to aż się prosi, żeby ktoś go jeszcze kiedyś wykorzystał ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że młodszemu bratu lub młodszej siostrze chętnie udostępni, a ona przesiądzie się do autka starszego brata :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Magda: Dam sie innym wykazac :P

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy, miło mi będzie, jeżeli po lekturze tego posta napiszecie tu parę słów komentarza. Komentarze zawierające treści reklamowe i linki do blogów, sklepów itp będą jednak usuwane. W przypadku starszych postów komentarze są moderowane i pojawią się dopiero po zatwierdzeniu. Proszę o cierpliwość.