wtorek, 7 października 2014

Podróże z pasją - XV Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej w Bobowej

Tradycyjnie, jak co roku na początku października odwiedziłam festiwal w Bobowej. Po latach z żalem stwierdzam, że odkrywam tam niewiele nowego, ale jest to doskonała okazja do spotkań towarzyskich z osobami które widzę raz w roku i do zawierania nowych znajomości. W tym roku przyjechało znacznie mniej znajomych, a i ja byłam tylko przejazdem w drodze z wakacyjnego wypoczynku. Specjalnie pewnie bym tu nie przyjechała.


Jednym z ciekawszych punktów festiwalu, który rokrocznie przykuwa moją uwagę jest pokaz mody organizowany przez koronczarki - projektantki z Czech. W tym roku Dana Maskova i Ivana Domanjowa zafundowały nam podróż z koronką poprzez wieki - świetne widowisko, na którym prezentowano oryginalne stroje. Patrzyłam z podziwem i zastanawiałam się ile czasu zajęło zrobienie tych koronek.




Wśród laureatek konkursu w tradycyjnej koronce bobowskiej znalazły się osoby spoza Bobowej. Szkoda, że nie można było zobaczyć wszystkich prac nadesłanych na konkurs, a jedynie te nagrodzone. Może kiedyś doczekamy się, że organizatorzy pokażą wszystkie prace. W Bobowej koronczarek najwyraźniej ubywa, poza nielicznymi wyjątkami nie widać też młodych osób, które stawałyby w szranki do konkursu. A szkoda, bo dzięki nowym mediom, a internetowi w szczególności, coraz więcej osób dowiaduje się co to jest koronka klockowa i chciałoby spróbować swoich sił w tej technice. Pierwszy raz byłam na festiwalu jedenaście lat temu i w tym czasie bywałam tam naprawdę wielokrotnie, ale organizatorzy nigdy nie zadbali o miłośników koronki z innych stron Polski umożliwiając im np. zaprezentowanie swoich prac na jednym wspólnym stoisku, albo przynajmniej organizując dla nich jakieś spotkanie. Byłoby nam bardzo miło, skoro decydujemy się rokrocznie na pokonanie kilkuset kilometrów, żeby tu być. Wszystko jednak odbywa się w oparciu o prywatne kontakty i przyjaźnie.


Konkurs w kategorii dowolnej zdominowały Ewa Szpila i Małgorzata Szpila. Tu można mówić o tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. 
Ale znowu pozwolę sobie na małą dygresję, w Bobowej w ogóle nie widać, że tworzy się nowe wzory tradycyjnej koronki, ani nie opracowuje się tych istniejących. Smutne to bardzo. 

















Wśród nagrodzonych prac w koronce dowolnej znalazła się również ta oto szopka. Bardzo ciekawa praca 3D autorstwa Marii Dziedzic.


Nie mogłam oderwać oczu od wielu stoisk, a wśród nich od stoiska prezentującego koronkę rosyjską, które przygotowała Елена Горбунова. Mam kilka wzorów koronki rosyjskiej, ale jeszcze żadnego nie popełniłam.









Wpadłam również w zachwyt na widok niezwykłego wisiora na dekolcie Ivany Domanjovej.













Pozytywnym kierunkiem działań, jeśli idzie o imprezy towarzyszące festiwalowi, jest zorganizowanie  we wnętrzu kościoła św. Zofii wystawy prac koronczarek ze Słowacji. Wspaniałe wnętrze i wspaniałe prace. Cudowne kolaże stanowiące często połączenie koronki klockowej i techniki decoupage, a prace tak opracowane prezentowały gównie tematykę sakralną: ikony i witraże. Pozostałe prace były już o bardzo różnej tematyce.



Trzeba mieć tylko nadzieję, że organizatorzy w kolejnych latach również zorganizują tu kolejne wystawy i może doczekamy się również prezentacji prac polskich koronczarek. Wystarczy przecież zaprosić do udziału te, które corocznie odwiedzają Bobową w czasie festiwalu i rok wcześniej rzucić jakiś temat - wyzwanie. Chętne na pewno się znajdą.





Przy okazji pisania tego posta wyszła moja natura zadziornego koguta, ale może jeżeli o tych obserwacjach ludzi z zewnątrz będzie się głośno mówić, to wyniknie z tego coś dobrego. Przede wszystkim dla koronki, którą trzeba ocalić od zapomnienia.
Na zdjęciu obok jedna z prac wystawiona w kościele św. Zofii. Niestety, nie zanotowałam nazwiska autorki za co bardzo przepraszam.

16 komentarzy:

  1. Z zainteresowaniem przeczytałam Twoją relację. Ja niewiele o koronce klockowej wiem, ale mnie zaintrygowałaś. Sądzę, że trzeba pisać i głośno mówić o swoich przemyśleniach i uwagach, mamy do tego pełne prawo. A jakby ktoś z organizatorów przeczytał to może się zastanowi.
    Medalion - niesamowity, zauroczył mnie. Natomiast kogut ma w sobie coś, tak jak piszesz zadzior, albo pazur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też mam nadzieję, że będzie z tego jakiś pożytek

      Usuń
    2. Uważam, że nie jest prawdą jakoby organizatorzy nie oferowali wystawiania własnych stoisk jednak skąd mają wiedzieć w którą stronę Polski się zwrócić? Myślę, że wystarczyłoby się zgłosić do nich i przedstawić swoje pomysły tak robiło już wiele osób. Podczas większych festiwali wystawiały się również osoby nie koniecznie przedstawiające koronkę klockową, więc wystarczy nawiązać kontakt i zobaczyć co z tego będzie. Ponadto tegoroczny choć jubileuszowy festiwal był bardzo mały , bo niestety tutejszy burmistrz wolał zainwestować w występ zespołu Enej niż dać więcej na festiwal. Poza tym nowa pani dyrektor Centrum Kultury w Bobowej nie wykazała się zbytnio w pozyskiwaniu środków na festiwal więc było jak było, a szkoda bo był to ważny XV już festiwal.

      Usuń
    3. Miałam na myśli jedno wspólne stoisko dla koronczarek - amatorek z całej Polski, na zasadzie: jest Bobowa i jest cała reszta. Przez te lata organizatorzy doskonale poznali nas i nasze twarze, ale przez te lata nikt nic kreatywnego nam nie zaproponował, a nam również leży na sercu popularyzowanie koronki klockowej i doskonalenie umiejętności w jej zakresie.

      Usuń
    4. I trudno mi sobie wyobrazić, że w dzisiejszych czasach nie wiadomo w którą stronę się zwrócić. Na Facebooku jest grupa Koronka Klockowa do której należy ponad 250 osób i jeżeli organizatorzy, którzy są również członkami grupy powinni rzucić hasło albo zadać pytanie: miłe panie koronczarki, czy w związku z festiwalem macie jakieś pomysły lub prośby? A wiele z nas już niejednokrotnie z organizatorami rozmawiało, ale można sobie płuca wypluć i jak grochem o ścianę...

      Usuń
    5. W sumie to sama nie wiem jak niby takie stoisko miałoby wyglądać? Rozumiem jeszcze jakieś miejsce do wystawienia swoich prac coś z w rodzaju wystawy lub wernisażu takiego jak miał miejsce w kościele. No bo same stoiska to zazwyczaj po prostu osoby z konkretnego miejsca jak chociażby z Krakowa. Rozumiem, że chodzi o więcej takich stoisk? Z różnych innych miast czy miejscowości?

      Usuń
    6. Nad tym można się zastanowić i przedyskutować w szerszym gronie, będzie to na pewno z pożytkiem dla dalszych edycji festiwalu.

      Usuń
  2. Piękne... zawsze zachwycało mnie rękodzieło, coś tam dłubałam, ale to co pokazałaś jest cudowne... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję udział w takich festiwalach zawsze jest bogatym doznaniem

      Usuń
  3. Małgosiu, Twoje przemyślenia są zgodne z moimi opiniami na temat festiwalu w Bobowej. Jestem wielką miłośniczką koronki klockowej. W tym roku pierwszy raz od chyba ośmiu lat nie pojechałam na festiwal. Taki osób jak ja jest więcej. Szkoda. Wypowiedź Anonimowego, chyba "organizatora" z Bobowej jest oderwana od rzeczywistości. Pokazuje ona skłócenie lokalnego środowiska. Faktycznie, wykupić stoisko może każdy na dowolny handel. Polskim pasjonatom koronki klockowej nie chodzi o handel. My chcemy celebrować koronkę i dzielić się z innymi swoim zauroczeniem. To koronkarki z zagranicy zwróciły nam uwagę na to, że w Bobowej jesteśmy lekceważone. Stwierdzenie "wystarczy nawiązać kontakt i zobaczyć co z tego będzie" jest odzwierciedleniem stanu faktycznego. Marzy mi się impreza, która będzie prawdziwym ŚWIĘTEM POLSKIEJ KORONKI KLOCKOWEJ, tej tradycyjnej i tej nowoczesnej. Pozdrawiam i namawiam do dyskusji. Aleksandra Kania-Sucholas
    P.S. Szkoda, że Anonimowy się nie podpisał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę pewną niekonsekwencję w relacji autorki. Nie widzi nic nowego a wymienia kilka przykładów ,którymi się zachwyca. No to jak ? było coś wartego obejrzenia czy nie ?? Nagrody zdobyło kilka osób spoza Bobowej - to w końcu źle czy dobrze? bo były narzekania ostanie kilka lat że konkurs odbywa się w gronie miejscowych koronczarek. To konsekwencja dobrego wpływu Festiwalu na resztę Polski , że rozrosło się środowisko aktywnych koronczarek poza Bobową także. A skoro środowisko już spore poza Bobową to teraz mamy zarzuty w środowisku bobowskim że Bobowskie koronczarki mało dostają nagród i powinno się robić oddzielny konkurs dla nich co uważam za chory pomysł. W końcu poziom wykonania powinien się liczyć a nie miejsce zamieszkania.Ostanie dwa lata było z inicjatywy Ewy Szpili stoisko OIDFA które prezentowało koronczarki z całej Polski. To też nic ? Przemilczane? Dlaczego? Nie zadbali o koronczarki spoza Bobowej Organizatorzy ? Oj widzę tutaj osobiste żale w dużej mierze, zasłaniane tak zwanym "dobrem ogólnym". Ktoś z kimś się pokłócił , nie przyjeżdża i najlepiej huzia na organizatorów Festiwalu Koronki.Fajnie że Pani jednak przyjechała mimo wszystko do Bobowej. Kilka z Pani uwag warte jest poważnego rozważenia. Można zacząć je omawiać ale potrzeba kontaktu. Pani Powab Nitek kontaktowała się ostatnio w sprawie stoiska na Festiwalu z nową Dyrektorką Centrum Kultury gdy tymczasem tak naprawdę ona nie zajmowała się merytoryczną organizacją Festiwalu Koronki. Jakieś niespełnione obietnice z jej strony ?? Być może - nic do nas nie dotarło.Towarzyskie kontakty ? A to źle że ludzie sie przyjaźnią przez lata?
    Z tych towarzyskich kontaktów są pokazy mody od kilku lat - którymi sie Powab Nitek zachwyca akurat - czyli to dobrze że są czy nie te towarzyskie kontakty??Co do opracowania wiedzy o koronkach to powstała praca zbiorowa - naukowa Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego z którym współpracujemy. Prezentacja tego dorobku w przyszłym roku sie odbędzie na Festiwalu właśnie. Tak samo jak sympozjum poświęcone Koronce Klockowej .Chcieliśmy w tym roku zrobić kolejne wystawy w Synagodze - nagle nie wpuszczono nas . Przykre to. Dobrze że Proboszcz bobowski wykazał zrozumienie oddając nam do dyspozycji kościół Św. Zofii. Nie tworzy się w Bobowej nowych wzorów - to dziwne bo jak sama Pani napisała koronkę "dowolną" wygrały bobowianki. Ewa Szpila i jej córka Małgosia. Gorycz ,gorycz, gorycz a przecież nauczyła sie Pani tej koronki, którą jak czuję i widzę pokochała Pani z całego serca od kogo ??Łączy nas na pewno miłość do tego rękodzieła i tego się trzymać trzeba z całej siły. Z całej siły my tutaj w Bobowej musimy utrzymać to rękodzieło i to robimy . Czterdzieścioro dzieci uczonych koronki każdego roku to mało ? Słuchał ktoś ile z nich wzięło udział w konkursie? Od dzisiaj zaczynamy organizować kolejny Festiwal mimo nagabywań aby rzucić to w diabły. Mała mieścinka wykreowała swój obraz na nowo w ostatnich 20 latach. Nie możemy liczyć na wielkich sponsorów bo to nie duże miasto , zbieramy złotówka do złotówki. Chętnie przyjmiemy każdą pomoc. Samą krytyką nic nie da sie zbudować. Zapraszamy do współpracy. B. Krok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogdanie, ja zachwycam się pojedynczymi pracami natomiast z niepokojem obserwuję, że koronka klockowa w samej Bobowej nie rozwija się i festiwal również się nie rozwija. Nie wiem, co byłoby dobrą formułą dla pozostałych osób z Polski, które robią koronkę. Może właśnie propozycja wspólnej ekspozycji, albo właśnie jakaś osobna wystawa. Jest rok czasu żeby to przemyśleć i przedyskutować. Jest sporo osób naprawdę zainteresowanych przyjazdem na festiwal i uczestniczeniem w tym święcie, może nawet pomocą przy organizacji wystawy, warsztatów itp, ale trzeba dać im głos i szansę. Ja akurat nie reprezentuję żadnej grupy interesów, sama robię od przypadku do przypadku ale widzę pracę innych i słyszę różne komentarze. Osobiście uważam, że środowisko koronczarskie na potrzeby festiwalu powinno się zawsze jednoczyć, abyśmy my jako Polska mogli pokazać się od najlepszej strony. Można pod moim postem napisać jeszcze sto komentarzy, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby organizatorzy byli otwarci na nowe pomysły. Stoisko polskiej OIDFy jest dobrym pomysłem i myślę, że warto to kontynuować. Ja życzę Wam organizatorom jak najlepiej i w miarę możliwości służę pomocą i pomysłem. Mam nadzieję, że już wiesz, kto się kryje pod hasłem "Powab nitek", prowadzę blog anonimowo. Cieszę się, że pod swoim postem podpisałeś się i w zasadzie oczekiwałabym tego od innych osób, które tutaj włączają się do dyskusji.

      Usuń
    2. Jeszcze jeden wątek, odnośnie nagradzanych prac. Zakładamy obiektywizm Jury, więc nie będę dyskutować kto powinien dostawać nagrody, czy koronczarki bobowskie, czy inne. Fakt, że w kategorii małoparkowej wygrywają osoby spoza Bobowej świadczy w pewnym stopniu o zaniku tradycji, a może też o tym, że środek ciężkości przesunął się poza Bobową. Wnioski są dwa i dobry i zły, źle że koronka w Bobowej nie rozwija się, a dobrze że rozwija się gdzie indziej. Dobrą praktyką przy organizacji tego typu konkursu jest pokazanie wszystkich prac i organizatorzy mogliby to przemyśleć. Ja osobiście startowałam w dwóch konkursach, moje prace zostały zauważone i nagrodzone. Życzę konkursowi aby z roku na rok prezentował coraz ambitniejsze prace.

      Usuń
  5. Przychylam się do tego podsumowania , też jadę tam zawsze, właściwie z sentymentu i po to żeby spotkać przyjaciół, Nikt nigdy nie zaproponował mi stoiska mimo, że wszyscy wiedzą iż ponad 20 lat robię koronki klockowe, kilka lat temu owszem zapytałam, czy mogłabym się wystawić, ale odpowiedz jaką uzyskałam była taka iż w sali z koronką klockową nie ma mowy, natomiast na odbywającym się w niedzielę jarmarku rzemiosł różnych, owszem dlaczego nie? Wystarczy zgłosić się do osoby X i wpłacić odpowiednią kwotę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne koronki, koronka klockowa to dla mnie czarna magia, ale od zawsze podziwiam wszystkie koronczarki
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy, miło mi będzie, jeżeli po lekturze tego posta napiszecie tu parę słów komentarza. Komentarze zawierające treści reklamowe i linki do blogów, sklepów itp będą jednak usuwane. W przypadku starszych postów komentarze są moderowane i pojawią się dopiero po zatwierdzeniu. Proszę o cierpliwość.